Zamknij
Menu
Tora, Video,  24/08/19

Parsza Ekew

Parsza Ekew

Parsza ekew

עֵקֶב

Czyli pięta. Możemy to oczywiście wziąć rozumowo jako np. pięta achillesa, rozdeptywanie itp. W tych rozumowaniach też powstaje taka różnica: Jeśli Izraelczycy nie mają nic i o wodę muszą prosić Stwórcę a Egipcjanie mają Nil i uzależnieni są od Nilu więc modlą się do Nilu. 

Chodzi tu bardziej o konsekwencję עקביות ikwijut niż o piętę עקב, co znaczy, że nie ma żadnego zatrzymania i wszystko jest kontynuowane. To określenie jest używane przez Mojżesza, że kto zaczyna micwę powinien ją doprowadzić do końca. My już mamy zrozumienie, że końca nie ma, a więc chodzi o to by dogrzebać się do ostatniego parcufa. W ten sposób też odkrywamy wszystkie światy i dochodzimy do gmar tikun i prawdopodobnie to też nie będzie koniec tylko inny etap i wymiar niż te wymiary, które znamy. Bo nie może być jakiegoś ograniczenia w nieskończoności. Wtedy przestaje to być nieskończoność. 

Nie mówimy tu też o nieskończoności matematycznej, tylko chodzi o to, że naczynie nie ma dna. Co oznacza, że ile byśmy nalewali to naczynie nigdy się nie napełni. Bo to jest przekazywanie do czegoś innego, prawdopodobnie do tego co w nie wlewa lub gdzieś indziej. I to prowadzi do następnego zrozumienia, ale do tego nie mamy żadnego zaczepienia. Mowa tu o kropeczce na jud. Bo my sobie to przedstawiamy nie przez ten punkt tylko przez to co go otacza. Niełatwe to do zrozumienia, ale my potrzebujemy jakąś wielkość aby coś określić. Czyli co najmniej dwa punkty lub trzy jeśli mówimy o 3D.

Tutaj zajmujemy się czymś innym, które w tej chwili jest dla nas jakimś abstraktem, bo wydaje nam się ten punkt w otoczeniu jako coś nieistniejącego. Bo jak może być punkt w nieskończoności. Przykładowo w naszym pojęciu czymś nieskończenie wielkim jest wszechświat i w tym wszechświecie widzimy jakiś drobny punkt, który jest całą nieskończonością i do którego nie mamy żadnego zastosowania. Nam się to nie mieści w głowie. Skoro ten punkt jest całą nieskończonością, to czym jest ten wszechświat wtedy? To co go otacza byłoby tylko skończone znowu, więc jak może otaczać nieskończoność coś skończonego? I jak może być nieskończony punkt w środku skończonej rzeczywistości? 

To bardzo trudne do przeskoczenia, bo taka jest nasza obecna percepcja. To jest percepcja egoistyczna, która używa swojego egoistycznego pomocnika czyli rozumu. Tym rozumem próbuje jakoś znaleźć się w tej rzeczywistości. Bo w tej rzeczywistości mamy jakąś ziemię, na której stoimy. Według tego regulujemy sobie różne kierunki. Wiemy co to góra, dół, wschód, zachód itd. W ten sposób ograniczony, odnajdujemy się w tej niezrozumiałej  rzeczywistości, ale naprawdę to co określamy góra, dół, tą górą i dołem nie jest. To co uważamy za prawą stronę lub lewą absolutnie tym nie jest. 

Nikt nie mówi, że ziemia jest centrum wszechświata. Jeśli nie jest to Nie może być, że stoimy na ziemi na górze i na dole.  Wzniesienie się ponad ziemię, też nie może być jako wznoszenie do góry. Góra i dół zależy od punktu odniesienia, a nasz punkt odniesienia to ziemia, po której chodzimy. Też nigdzie nie jest napisane, że niebiosa czyli szamaim to są te błękitne, które widzimy. I też nie jest napisane nic o niebie. Wiemy tylko, że są dwa elementy księżyc i słońce. I są jakieś problemy z księżycem, bo ciągle się zmienia, ciągle mu coś nie pasuje.

Zgodnie z tym co mówi kabała, księżyc to jest część kobieca malchut, a słońce męska bina. I te dwa czynniki są zarówno w kobiecie jak i w mężczyźnie. Co prawda w mężczyźnie jest tego mniej, ale tylko w takim, który już jest gewer. Taki, który pokonał w sobie te egoistyczne chęci. Jeśli nie pokonał, to za bardzo od kobiety się nie różni. 

W tej parszy nie będziemy się tym zajmować. Tu musimy zrozumieć coś innego. Te dwa różne podejścia do modlitwy, o których mówiłam na początku. To znaczy, że Egipcjanie modlą się do Nilu, a izrael do Stwórcy. Nie jest to prawidłowe zrozumienie. I w obu przypadkach modlitwa jest nieprawidłowa. Nie ważne czy się modlisz do Nilu czy do drzewa czy do kamienia czy do energii. Bo to jest modlę się o coś. Nawet jak się modlę o wodę, to modlę się o coś. A z poprzedniej parszy już wiemy, że to nie chodzi by modlić się o coś. Chodzi o modlitwę do kogo a nie o co. I to też nie jest proste. Warunkowane jest całym rozwojem i całą naprawą. 

Widzimy to u dzieci dopóki się nie zepsuły. Dzieci mają pewność, że rodzice zawsze są, że wszystko mogą i zawsze pomogą. To nie jest długi okres w życiu dziecka, bo ono się bardzo szybko psuje. Jeśli samo się nie zepsuje to zepsuje je środowisko.

Na początku to jest ogromny egoista, bo tylko bierze od matki i nie interesuje się w ogóle stanem matki. Jak powstaje świadomość otoczenia i rodziców to jest właśnie taki okres, że nie ma u dziecka żadnych wątpliwości, że rodzice wszystko potrafią. Rodzice są tymi jedynymi, którzy spowodowali jego przyjście na świat. Nie ma żadnej innej siły i nie trzeba żadnej innej siły, bo rodzice potrafią wszystko. Jeśli dziecko samo nie dosięgnie zabawki to krzyczy. Krzyk, który mówi bardzo wiele. To jest absolutna pewność, że rodzice wypełnią to pragnienie. Samo pragnienie jest na drugim miejscu, ta pewność jest na pierwszym.

My już nie mamy tej pewności niestety. Nam się ciągle wydaje, że sami sobie poradzimy. Jesteśmy doskonali. Sam daję sobie radę. Nie mam juz rodzica, który zapewnia wszystko. Muszę znaleźć pracę, muszę się nauczyć i dopiero potem mogę zajmować się rozwojem. Co prawda niektórym nawet to nie pomaga. Wydaje im się, że są tacy wielcy, że mogą zacząć od końca. 

W tym rozwoju musi powstać jednak pewność, że jest ktoś kto jest ABSOLUTNIE odpowiedzialny za wszystko. Musi być to zaufanie tego dziecka, którego teraz niestety u nas nie ma. To jest  największy problem, bo żeby takie zaufanie było jesteśmy w takim kłębku. 

Z jednej strony muszę widzieć siebie jako odwrotnego, a z drugiej strony muszę widzieć Jego wielkość czyli ten punkt. Muszę widzieć tę wielkość jako wszystko co istnieje, a co istnieje w mojej rzeczywistości jako totalnie nieistotne. Ta kropeczka nad jud jest tą całą wielkością a co widzę to otoczenie, które mi oznacza punkt, to moje ego, a ego jest ograniczone. I nie ważne jak widzi to ego, 2 czy 9 miliardów lat świetlnych, zawsze jest jakiś koniec. On. Stwórca nie jest ograniczony. On jest całą nieskończonością.

To jednak nie zmienia mojego podejścia, bo ja przecież widzę. I ponieważ widzę wszystko, wydaje mi się, że potrafię zrobić wszystko. I nie staram się widzieć Jego czynów albo je zrozumieć, zaobserwować, bo wtedy to by pokazało jakie moje próby są śmieszne.

Na przykład siedzę gdzieś i nagle wychodzi pajączek z długimi nogami. Te nogi nieproporcjonalnie długie do ciała, które malutkie, a nogi patyczkowate. Ten pajączek macha tymi nóżkami, no coś przepięknego. Z czego on ma siły żeby ruszyć tymi nogami i wykonywać taką  pracę?

Zastanówmy się My żeby zbudować takiego owada, to żeby on się ruszał to musimy mu dać jakąś baterię. Wtedy on się nie staje leciutki pajączek tylko skomplikowana maszyna. Ten pajączek ma oczy i widzi, buduje pajęczyny. My żeby takie coś wykonać potrzebujemy niesamowitej mechaniki i niesamowitej energii. 

Prawie każdy ma smartfona, ale on przestaje być smart jak się rozładuje lub nie ma internetu. Ciągle jest zależny od czegoś. My jako ciało jesteśmy zależni od kromki chleba. O kromce chleba możemy wybudować dom. Może nie będzie jakiś wielki ale damy radę wybudować dom. Mrówka, która je jakieś ziarenko jest w stanie przenieść duży ciężar.  Dużo cięższy od niej.

Jeśli więc patrzymy na wykonanie tego przez Tego kto to stworzył i nasze dokonania, to już powinniśmy zrozumieć, że nasze próby są jałowe. Jesteśmy odwrotni. W czym ona jest? 

My bierzemy jakiś materiał, który Stwórca dla nas przygotował i z tego materiału potrafimy zrobić różne rzeczy. Używamy Jego materiał, Jego energię i Jego wiedzę i wszystkie Jego możliwości, które nam dał, które już odkryliśmy i które dopiero odkryjemy. 

Z drugiej strony wyobraźmy sobie jakby to wyglądało ze strony Stwórcy. Jeżeli patrzymy na agrafkę, to wydaje nam się coś prostego. Teraz wyobraźmy sobie czy ta agrafka istnieje bez tego, że jest żelazo, sprężyna i kształt. Możemy sobie wyobrazić taką agrafkę? Żelazo nie jest nasze, sprężystość nie jest nasza i z kształtem też nie mamy nic wspólnego. My tylko kopiujemy, mieszamy i przestawiamy otrzymując w ten sposób różne wartości. Używamy tego co jest do jakiejś adaptacji otrzymując w ten sposób inny wizerunek. 

Rozumiemy też, że jeżeli nie mamy w sobie wizerunku tego co widzimy nie jesteśmy w stanie tego widzieć. Bo to co widzimy to jakiś impuls, który naciska na siatkówkę produkującą impuls elektryczny, który przechodzi do tylnej części mózgu. Tam jest absolutnie ciemno i tam dopiero widzimy, bo tam następuje porównanie impulsu, który przyszedł z obiektem, który jest w tylnej części mózgu zapisany. Jeżeli tam takiego obrazu nie ma, to nie ma możliwości czegoś zobaczyć czy usłyszeć. Jeżeli nie znamy dźwięku jak możemy coś słyszeć? 

Dlatego też tacy, którzy mają uszkodzony wzrok lub słuch nie mają możliwości wyobrazić sobie tego wszystkiego czego nie doświadczyli. Jeżeli człowiek traci wzrok po tym jak już poznał to wszystko, to sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wtedy jak opowiadamy mu jaki to jest kwiat to on wie o jakim kolorze mowa. Jeśli on nigdy nie widział kwiatu, nie powstało w nim to pojęciu, trudno mu także mówić o kolorach. Podobnie w dźwiękach. Wiemy jak mówią ludzie, którzy stracili słuch i jak mówią ci, którzy nigdy nie słyszeli. Jest różnica.

Był kiedyś ktoś taki jak Bethowen i wiemy, że on skomponował coś będąc głuchy. Fascynujące, ale on wcześniej słyszał, nie urodził się głuchy. Tylko w takim przypadku jest możliwość komponowania dalej, mimo, że już się dźwięku nie słyszy. Dźwięk był w nim i dlatego mógł komponować.

Jedną z najważniejszych kwestii jest zrozumienie, że Stwórca dał nam wszystko. Wszystko co nam dał, to jest to co otacza punkcik ponad jud. W pojęciu naczynia ten punkcik nie ma nic, to jest ciemny punkt. A wszystko co jest dookoła to jest jasny punkt. Czyli to wszystko co nas interesuje Stwórca nam dał. Sobie nie zostawił nic i nic nie potrzebuje. Jego też nie interesuje co jest w tej jasnej części. On chce by ta biała część przestała być dla nas istotna. Chce żeby istotne stało się światło, które jest w nieskończoności, w tym punkcie. Tam jest ta nieskończoność i wszystko. Wszystko nie jako przedmioty tylko jako ziarenko, z którego wyrośnie korzeń, później drzewo, gałęzie, liście. 

I my tylko widzimy listki na samym końcu, na koronie tego drzewa. I tutaj w tej rzeczywistości zajmujemy się tym czemu ten liść ma 5 ząbków, a tamten 6. Czemu jest koniczyna trzylistna i czterolistna. Zajmujemy się czymś nieistotnym. Chodzi o to co znajduje się na samym początku rzeczywistości. Co powoduje w zamyśle stworzenia jak jest zbudowane wszystko. I to jest powód. 

Dlatego Mojżesz mówi i dlatego parsza nazywa się ekew od słowa ikwijut – wytrwałość itd. Kto zaczyna micwę mówi się mu ją kończyć. Mówią mu kończ ją, ale to nie znaczy że, kończy. On ją kontynuuje, doskonali. I co prosi to nie ważne, ważne kogo prosi. Kogo prosi, to ma być Ten, który jako Jedyny może dać odpowiedź. Później powstaje odpowiedź na co. To musi być prawdziwe pragnienie. 

Rolnik jeśli czuje, że musi poprosić o deszcz, bo inaczej cały urodził zginie, to takie prośby są rozpatrywane. Prośby egoistyczne z nimi nic się nie dzieje i odpowiedzi nie ma. Bo wszystko już jest dane i u Stwórcy tego nie ma. U niego tylko emanacja. Jeśli prosimy o możliwość emanacji to będzie mu dane. Jak u tego rolnika, który prosi nie dlatego, że straci całą kasę tylko myśli o tych biednych roślinach, które wyschły wtedy jest dane. Wtedy on nie jest jeszcze jednym egoistą, który prosi daj mi jeszcze więcej, bo jest gotowy połknąć też i Stwórcę. 

Śledź mnie w social mediach
Pomóż mi i udostępnij ten wpis
Tora, Video,  15/09/19

Parsza Ki Tece

0.0 00 Parsza Ki Tece w tłumaczeniu na polski znaczy “bo wyjdziesz” i w pierwszym zdaniu mamy napisane Ki Tece lemilchama al ojwecha, przetłumaczone na polski jako Wyjdziesz na wojnę przeciwko wrogom. Kto to są ci wrogowie jeśli jestem tylko ja i Stwórca? Ci wrogowie to musi być więc jakaś część we mnie. Spróbujemy ją […]

Pomóż mi i udostępnij ten wpis
Tora, Video,  07/09/19

Parsza Szoftim

5.0 02 Zanim wejdziemy głębiej w Parszę Szoftim zajmiemy się jeszcze raz Amalekiem. Mamy taki nakaz, zawsze pamiętaj co zrobił ci Amalek i to jest warte zrozumienia. Amalek to jest wartość gematryczna 240. Musimy zrozumieć co to pojęcie nam mówi, bo używając w nieprawidłowy sposób zawsze mamy do niego pretensje. Zawsze uważamy, że to jest […]

Pomóż mi i udostępnij ten wpis